czwartek, 28 kwietnia 2016

"Skoczyć?"

Jastrzębia Góra, 17.04.2016r.
Moja miła...
                   Bez Ciebie słońce nie świeci, ptaki nie śpiewają, wiatr ani drgnie. Od kiedy odeszłaś, odczuwam wszechogarniający smutek. Przez te kilka miesięcy nic, tylko wszechobecna żałość. Gdyby wyrazić me uczucia procentami, wskaźnik pokazałby 99% smutku i 1% głodu. Albowiem jestem głodny miłości. Stoję teraz na krawędzi tego samego klifu, nad którym miejsce miał Nasz ślub. Jednak, jedno pytanie nieustannie mnie nurtuje..."skoczyć?"
                   Zamiast wpatrywać się w dół, jak klasyczny samobójca, patrzę w dal. Może niekoniecznie, przecież piszę ten list. Wracając do "dalekiej dali", jak to zwykłaś mówić, ponad horyzontem zachodzi słonko bez blasku. Znów nasuwa się epizod, "skoczyć?". Byłaś całym światem, a gdy Cię nie ma, nie ma świata. Ni ma jasności, ni ma ciemności. Ni ma księżyca, ni ma gwiazd. Przenoszę wzrok na sklepienie niebieskie. Musisz mi wybaczyć, że piszę z małym opóźnieniem, ale chyba rozumiesz, że właśnie mam zamiar zrzucić się z urwiska. Lecz wpierw pora wypełnić korespondencje. Czy można tak nazwać wysyłanie listów bez wcześniejszych odpowiedzi? Uznajmy, iż tak. Bałtyk jest dziś usiany małymi falami, co jest dość niepokojące, bo nie wieje. Spoglądam na felazę. Skarpa pokryta jest gęsto krzewem cierniowym, przynajmniej ja jako schizofrenik wszędzie widzę ciernie. Rozpadlinę porastają głęboko ukorzenione, rozłożyste drzewa. Gdzie niegdzie przeplatają się fioletowe kwiaty. "Skoczyć?". Jakbym skoczył wpierw połamałbym wszystkie żebra, po tym skręciłbym kark, by na koniec zwisnąć na gałęzi. Trochę to niesmaczna wizja, za to prawdziwa. Widać jak kamienie przy brzegu porosło zielone lico. Fale rozbijają się o linię brzegową. Mewy polując, latają nisko. Mała dziewczynka bawi się niebezpiecznie blisko wody. Ty nie zdążyłaś już zobaczyć naszej córeczki. Ja zresztą też nie zdążyłem jej pożegnać. Umarła zaraz po Tobie. Odebrano mi ją jak Ciebie. Twa mama spytała mnie na Twoim pogrzebie "-Dlaczego dobrzy ludzie umierają", na to ja kompletnie oszołomiony odrzekłem "-Jeżeli jesteś w ogrodzie jakie kwiaty zbierasz? Te najpiękniejsze.". Co nie zmienia faktu, że nadal dominuje we mnie żal. Tak za Tobą tęsknie. I wiem, iż Ty również. Jednakowoż nie martw się, już do Was idę. I choć niebo zaróżowione, i muzyka tak słodka, a tort czekoladowy tak dobry, dołączę do Was. Skoczyć.
                     Mam nadzieję, że w niebie (gdyż na pewno tam właśnie trafiłaś) mają pocztę i przeczytałaś wszystkie z moich rozgoryczonych, pełnych użalania się nad sobą wiadomości. Odpowiedz przekażesz mi już wkrótce.
Do zobaczenia!
Na zawsze Twój

by Małgorzata E.
wszelkie prawa zastrzeżone